Się Żyw


Uwaga! Urlop w dniach 14.07-28.07! Wszystkie zamówienia złożone do 14.07 do godziny 12.00 zostaną wysłane. Zamówienia złożone po tym czasie będą realizowane po powrocie, po 28.07. Prosimy ebooki kupować w osobnych zamówieniach- dotrą od razu na maila. Dziękujemy!

WAŻNE! Jeśli kupujesz tylko e-book, warsztat, szkolenie, od razu po zakupie otrzymasz na maila link do jego/ich pobrania! Jeśli kupujesz inne produkty, wymagające wysyłki, link do pobrania e-book, otrzymasz po ich wysłaniu. Prosimy o wpisywanie prawidłowych adresów mailowych aby produkty cyfrowe od razu trafiały do Państwa.

Kosmetyki – toksyczne substancje

Kosmetyki – toksyczne substancje

Kosmetyki – toksyczne substancje

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że na Waszą odporność mogą wpływać używane kosmetyki i stale ją obniżać?

Czy łączyliście kiedyś fakty używania proszku do prania, szamponu czy też kremu do rąk, z katarem, kaszlem czy to na przykład bólem głowy?

Wielu lekarzy medycyny holistycznej mówi głośno i ostrzega przed stosowaniem środków czystości, kosmetyków czy też innych chemicznych produktów, które bardzo negatywnie wpływają na nasze organizmy. Natasha Campbell McBridge bardzo dużo wspomina o naszej skórze, jako o największym organie w naszym ciele i bardzo restrykcyjnie podchodzi do tematu wszelkiej „maści” kosmetyków. Zawsze powtarza, że to co nakładamy na naszą skórę powinno być w pełni naturalne, do tego stopnia, iż zjedzenie tego nie byłoby problemem.

Dlatego też, w jej przekonaniu żadne kosmetyki nie będą na tyle dobre jak łój wołowy, smalec, olej rycynowy, oliwa z oliwek czy jogurt do stosowania na skórę, gdyż te produkty są jadalne i bezpieczne. Z kolei na skórę głowy poleca jajo żółtka i uznaje tylko taki, naturalny szampon. (jeśli chcesz zadbać o włosy i skórę głowy naturalnie – zajrzyj do mojego e-booka „Pielęgnacja włosów i skóry głowy”.

Pewnie niektóre osoby zdecydują się być aż tak bardzo restrykcyjne w swoich wyborach jak ja, zdecydują się na rezygnację z malowania paznokci, zaczną używać olej rycynowy, łój wołowy czy smalec, inne jednak będą chciały pozostać przy kosmetykach „sklepowych”.

Oto zatem, kilka wskazówek, w jaki sposób wybierać te najbardziej naturalne kosmetyki, które nie aż w tak ogromnym stopniu będą wpływały na nasze zdrowie.

Czy wiecie, że aż blisko 70% tego, co nakładamy na naszą skórę, trafia do krwiobiegu w ciągu 26 sekund? Przed zakupem każdego kosmetyku do pielęgnacji ciała, warto zapoznać się z jego składem chemicznym, dodatkami i przeznaczeniem. Jeśli używamy do skóry czegoś, co można zjeść, nie mamy problemu z czytaniem etykiety, jednak jeśli już kupujemy kosmetyk w drogerii, dobrze abyśmy znali klika zasad, jakich składników unikać absolutnie.

Powszechnie używane przez nas produkty pielęgnacyjne często mogą być powodem nieustannej wysypki, przewlekłych stanów zapalnych, podrażnień czy suchości. Szczególnie istotne jest staranne dobieranie kosmetyków pielęgnacyjnych dla dzieci, kobiet ciężarnych i karmiących. Większość składników preparatów kosmetycznych przenika do krwi i wywiera działanie ogólne oraz wpływa na rozwój płodu. Niektóre ze składników kosmetyków przenikają także do mleka matki, jednocześnie negatywnie oddziałując na dziecko. Niezwykle istotne jest czytanie etykiet i zwracanie uwagi za składy kosmetyków i produktów pielęgnacyjnych.

Co więcej, zauważcie, że na nasze zdrowie nie tylko ma wpływ to co nakładamy na skórę ale również to co wdychamy i wąchamy. Problem polega na tym, że ludzie w dzisiejszych czasach stracili instynkt samozachowawczy oraz węch, który kiedyś chronił ich przed np. zjedzeniem czegoś niezdrowego lub zepsutego. W związku z tym, iż nadużywane środki czystości, kosmetyki i perfumy pachną tak bardzo intensywnie, a zapachy te dosłownie bombardują nasz węch z każdej strony, nasz nos staje się coraz mniej czuły. Często zdarza się, że osoba którą spotykamy pachnie bardzo intensywnie, jednakże sama nie czuje już kompletnie zapachu proszku, kremu lub perfum które użyła. Spróbujcie pozbyć się większości sztucznych zapachów z otoczenia, a zobaczycie jak zmieni się Wam węch.

A na co szczególnie zwrócić uwagę wybierając kosmetyki – odpowiedź znajdziecie w dzisiejszym wpisie blogowym.

Na co zwracać szczególną uwagę dobierając kosmetyki do twarzy i ciała?

Należy pamiętać, że składniki na opakowaniach podawane są w kolejności od największej do najmniejszej zawartości składników. Mogą być podawane po łacinie bądź w języku angielskim.

  1. Oleje mineralne – to prawdziwa bariera dla skóry! Nakładane na twarz tworzą nieprzepuszczalną dla powietrza i składników odżywczych warstwę. Czym to skutkuje? Ciągłym zatykaniem porów, nadmiernym pojawianiem się stanów zapalnych, wągrów, przesuszeń. Choć na pierwszy rzut oka… a raczej dotyku mogą sprawiać poczucie nawilżenia i odżywienia, to nie dajmy się zmylić!
  2. Konserwanty – jak widać to związki, których powinniśmy unikać nie tylko w żywności, ale i w kosmetykach. Warto zwrócić tutaj uwagę na parabeny, czyli syntetyczne konserwanty. Mogą zaburzać naszą gospodarkę hormonalną, powodować podrażnienia i alergie skórne. Gdzie możemy szukać tych składników? Kochani wybierając wszystkie drogeryjne szampony, kremy, a nawet kosmetyki do makijażu, tusze do rzęs, szminki, na pewno je tam znajdziecie. To dzięki nim nasza pomadka może leżeć na spodzie torebki nawet kilka lat…
  3. Zapytacie, co wspólnego ma proszek do prania i płyn do mycia naczyń, z żelem pod prysznic i mydłem? Otóż zawartość SLS, czyli Sodium Lauryl Sulfate, który jest bardzo silnym detergentem, a do tego pochodną kwasu siarkowego. Jeżeli mieliście styczność z zajęcia chemicznymi, powinniście wiedzieć, że była ta substancja wyjątkowa niebezpieczna! Dzięki dodaniu SLS otrzymujemy obfitą i relaksującą pianę, ale również …zniszczoną warstwę lipidową naskórka, a do tego wysuszoną powierzchnię skóry. Ponadto może powodować uczulenia, czy rumień. Niestety, ale grupa tych substancji ma tendencję do odkładania się w organizmie.
  4. Toksyczne rozpuszczalniki w kosmetykach? A jednak… znajdziecie je pod nazwą PEG lub PPG, czyli Propylene Glycol. Powodują podrażnienia i przesuszenia skóry. W nadmiernej ilości mogą być niebezpieczne dla oczu. Mogą doprowadzić do zapalenia spojówek lub gałki ocznej.
  5. I ostatni składnik czyli silikony. Najczęściej możemy je spotkać w szamponach, odżywkach i innych kosmetykach przeznaczonych do stylizacji włosów. Choć są reklamowane jako substancje wygładzające powierzchnię skóry i włosów, tak na prawdę nie mają żadnych udowodnionych właściwości odżywczych. Warto podkreślić, że w małych ilościach nie są bardzo szkodliwe, jednak silnie zapychają pory, a także niekorzystnie wpływają na stan skóry.

Pomocnicza lista – czyli czego jeszcze unikać w kosmetykach?

  1. Dioksan (1,4-dioxane) – substancja, która pełni funkcję rozpuszczalnika dla wielu innych składników w kosmetykach. Z łatwością przenika do krwi. Działa drażniąco na skórę i błony śluzowe, pozostawiając ją przesuszoną. A do tego, jest niezwykle szkodliwa dla kobiet w ciąży – przenika do mleka matki i do płodu.
  2. AHA (alpha hydroxy acid) – ten składnik znajdziecie w kosmetykach peelingowych, przeznaczonych do złuszczania naskórka. Stosowane dłuższy czas mogą nadmiernie wysuszać naszą skórę, a także powodować stany zapalne. Ze względu na ich keratolityczny charakter, zaburzają wydzielanie łoju i potu.
  3. BHA (butylated hydroxyanisole) – stosowany od ponad 50 lat w kosmetyce, jako konserwant i przeciwutleniacz. Może powodować swędzące wysoki, rumień, oraz alergiczne kontaktowe zapalenie skóry. 
  4. Coco-betaine – jest to syntetyczny detergent, o charakterze powierzchniowo – czynnym. Zbyt długie stosowanie tego składnika, może powodować bardzo charakterystyczną, pęcherzykową wysypkę, w bardzo charakterystycznych miejscach – pachwinach, wokół nosa oraz jamy ustnej.
  5. Fragrances – piękna nazwa, choć działanie … niekoniecznie! To substancja zapachowa, poprawiająca koloryt kosmetyków. Często pod tą nazwą kryją się substancje silnie uczulające i kancerogenne.
  6. DMDD Hydantoin & Urea – na tą substancję, warto zwrócić szczególną uwagę, gdyż wydziela bardzo drażniący formaldehyd. Działa bardzo szkodliwie na gruczoły wydzielnicze, zaburzając pracę gruczołów łojowych i potowych. Drogie panie, metabolity tego związku wywołują nadmierne owłosienie… NIe wolno stosować w ciąży i okresie laktacji.
  7. Olej mineralny, parafina, olej parafinowy ( występujący pod nazwa Mineral oil, Petrolatum, Paraffin Oil, Paraffinum liquidum) – po pierwsze warto wiedzieć, że jest to jeden z produktów destylacji ropy naftowej. Producenci wybierają go jako element składników, ze względu na jego cechy – rozpuszcza większość składników kosmetycznych, stanowi typowy wypełniacz zwiększający objętość kosmetyku w opakowaniu, a do tego … jest tani i łatwo dostępny. Niestety dodawany do kosmetyków i wyrobów drogeryjnych, powoduje powstanie listy wielu efektów ubocznych ich stosowania. Zatyka pory, pochłania kurz, zanieczyszczenia i bakterie. Uniemożliwia swobodne wypływanie łoju na powierzchnię skóry, stwarza idealne warunki sprzyjające rozwojowi bakterii wywołujących trądzik.
  8. Parabeny – to one odpowiadają za niekończący się termin ważności kosmetyków, przedłużając ich trwałość! Wchłaniają się ze skóry do krwi, gdzie działają bardzo ogólnie. Najłatwiej i najszybciej przenikają przez skórę w okolicach pachwin, klatki piersiowej, szyi oraz narządów płciowych. Co ciekawe, ale zarazem bardzo niebezpieczne działają estrogenie. Mogą niekorzystnie wpływać na rozwój zarodka i płodu u kobiet ciężarnych. Drodzy Panowie – tutaj ważna wzmianka dla Was – parbeny działają na mężczyzn feminizująco.
  9. Talk – tak, to ten biały proszek, który stosujemy już u niemowląt! Niestety, badania dowodzą, że talk posiada właściwości fizykochemiczne odpowiedzialne za powstawanie nowotworu. Ponadto tworzy wraz z łojem, potem i kosmetykami izolującą mazistą substancję zaburzającą oddychanie i czynności wydzielnicze skóry. Może przyczyniać się do rozwoju stanów zapalnych o charakterze ropnym.

Jakie kosmetyki, produkty do ciała warto używać według mnie?

Kochani, jak wiecie, wybieramy to, co najbliższe naturze. Nie byłabym sobą, gdybym poleciła Wam coś z drogerii. Mam nadzieje, że mnie to wybaczycie. Po wielu latach choroby, uważam, że to przede wszystkim zdrowie jest najważniejsze i nie chcę utracić go znowu.

Kosmetyki marki DR.HAUSCHKA to szeroka gamą produktów , jednakże ja wybrałam tylko kilka, gdyż nie wszystkie moim zdaniem są naprawdę ekologiczne…Pasta do zębów – PASTA DO ZĘBÓW Z SOLANKĄ DR. HAUSCHKA MED – 75 ML, którą mam w sklepie, to mój codzienny wybór od lat. Chociaż firma ma w swojej ofercie jeszcze inne, ja wybrałam tylko jedną, ze względu na to, że pozostałe mają składniki dla mnie nie do zaakceptowania.

Oprócz pasty, do skóry używam smalcu gęsiego od lat – nawilża skórę, odżywia ją, działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo. Używam go wieczorem, ponieważ rano, po prysznicu, może zostawiać tłuste plamy na ubraniach.

Kiedyś marzyłam o tym, aby zrobić wspaniały kosmetyk na bazie łoju wołowego, aż natrafiłam na wspaniałą firmę BFF, która to właśnie takie produkty wytwarza. Teraz produkty chłopaków, ma u siebie w sklepie i uwielbiam szczególnie dwa – łój bezzapachowy oraz GLOW do twarzy. Możecie kupić produkty u chłopaków na stronie, z moją zniżką, klikając w link (hasło: siezyw).

Jeśli chodzi o pielęgnacje skory głowy i włosów, opieram się o sodę oczyszczoną, jaja – szczególnie żółtka, olej rycynowy. Jeśli chcecie zapoznać się ze szczegółami dotyczącymi tego, w jaki sposób zrezygnować z chemicznych produktów do włosów, jak zaplanować tę procedurę, z czym może się ona wiązać i jakich produktów używać, zapraszam do zakupu mojego ebook na temat pielęgnacji skóry głowy i włosów. Czasami używam szamponu z glinką.

Do kąpieli używam sody, soli kamiennej, octu jabłkowego i soli epsom, o właściwościach tej ostatniej możecie przeczytać we wpisie na blogu – „Sól Epsom, siarczan magnezu, sól gorzka – hit czy kit?”.

Poza tym, używam dezodoranty, które również polecam i sprzedaje, choć nie można ich zjeść. Możecie wykonać dezedorant w pełni natiralny na bazie oleju kokosowego, sody oczyszczonej, ewentualnie dodać kilka kropli olejku lawednowego lub innego zapachowego. Ja używam dezodorant wanilia kokos, rozmaryn.

Oprócz tych powyższych oczywiście dbam o moją skórę od wewnątrz, to moim zdaniem podstawa. Dodatkowo wspieram się również szczotkowaniem na sucho oraz zimnymi kąpielami.

Podsumowując, jak to niejedna osoba powie, Pani Justyno, niech Pani nie przesadza, wszystko jest dla ludzi, na coś przecież trzeba umrzeć. Jak najbardziej, każdy z nas umrze, niezależnie od tego jakich kosmetyków będzie używał, to przecież oczywiste. Osobiście uważam jednak, że nie po to pracujemy, zarabiamy, aby wydawać pieniądze na produkty które nam szkodzą, rozwijając i wspierając biznesy, które nie powinny się rozwijać:). W moim przekonaniu, nie żyjemy tutaj tylko dla siebie, ale rownież dla innych, kolejnych pokoleń, warto zatem, dokonywać codziennych wyborów, które wpłyną na naszą planetę, na nasze dzieci w sposób pozytywny.

Ściskam Was mocno,
Justyna

Justyna Borska Się Żyw

Justyna Borska

Mam na imię Justyna i jestem pasjonatką zdrowego i prawdziwego jedzenia, które karmi nasze mitochondria i odżywia całe ciało i umysł.

Jako dziecko bardzo chorowałam na typowe infekcje, które wydawałoby się są nieodłącznym stanem każdego, małego dziecka. Duża ilość antybiotyków, leków przeciwzapalnych oraz innych terapii proponowanych przez lata przez medycynę akademicką bardzo negatywnie wpłynęła na mój układ odpornościowy.

Od 2008 roku zgłębiam wiedzę na temat rożnego rodzaju diet, TCM, ziołolecznictwa, akupresury, akupunktury i refleksologii. Interesuje się wszystkim, co pomaga a nigdy nie szkodzi ludzkiemu organizmowi.

Justyna Borska

Justyna Borska

Mam na imię Justyna i jestem pasjonatką zdrowego i prawdziwego jedzenia, które karmi nasze mitochondria i odżywia całe ciało i umysł.

Jako dziecko bardzo chorowałam na typowe infekcje, które wydawałoby się są nieodłącznym stanem każdego, małego dziecka. Duża ilość antybiotyków, leków przeciwzapalnych oraz innych terapii proponowanych przez lata przez medycynę akademicką bardzo negatywnie wpłynęła na mój układ odpornościowy.

Od 2008 roku zgłębiam wiedzę na temat rożnego rodzaju diet, TCM, ziołolecznictwa, akupresury, akupunktury i refleksologii. Interesuje się wszystkim, co pomaga a nigdy nie szkodzi ludzkiemu organizmowi.

Chcesz wiedzieć więcej?

Sprawdź moje e-booki

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Justyna Borska Się Żyw

Justyna Borska

Mam na imię Justyna i jestem pasjonatką zdrowego i prawdziwego jedzenia, które karmi nasze mitochondria i odżywia całe ciało i umysł.

Jako dziecko bardzo chorowałam na typowe infekcje, które wydawałoby się są nieodłącznym stanem każdego, małego dziecka. Duża ilość antybiotyków, leków przeciwzapalnych oraz innych terapii proponowanych przez lata przez medycynę akademicką bardzo negatywnie wpłynęła na mój układ odpornościowy.

Od 2008 roku zgłębiam wiedzę na temat rożnego rodzaju diet, TCM, ziołolecznictwa, akupresury, akupunktury i refleksologii. Interesuje się wszystkim, co pomaga a nigdy nie szkodzi ludzkiemu organizmowi.

Chcesz wiedzieć więcej?

Sprawdź moje e-booki

Zapisz się
na newsletter

Bądź na bieżąco

Najnowsze wpisy

Obserwuj mnie na

0

Your Cart Is Empty

No products in the cart.